Co warto wiedzieć o pracy instruktora narciarskiego?

praca instruktora narciarstwaCzy praca instruktora narciarskiego może być pracą, jak z bajki? Trudno oprzeć się takiemu wrażeniu. Początkujący miłośnik szaleństw na stoku jest gotów zapłacić nawet sześćdziesiąt złotych za godzinę nauki, a przecież mówimy wyłącznie o cenie obowiązującej w polskich górach mając na uwadze to, że stawki obowiązujące na alpejskich stokach są jeszcze wyższe. Co więcej, sezon trwa tam nawet do maja, okazji do powiększania zarobków jest zatem wiele. Okazuje się zresztą, że sporo można zarobić i w Polsce, choć tu wiele zależy zarówno od lokalizacji, jak i od konkurencji. Nauka na kaszubskich stokach jest zawsze droższa niż w Tatrach, gdzie niektórzy instruktorzy prowadzą indywidualne lekcje już za 50 złotych od kursantach. W tym miejscu warto poczynić pewne zastrzeżenie, mówimy bowiem o stawkach obowiązujących wówczas, gdy zajęcia prowadzone są z jedną osobą. Gdy decydujemy się na naukę w większej grupie, cena jednostkowa jest niższa, zawsze jednak musimy zastanowić się nad tym, czy lekcje dadzą nam oczekiwane korzyści. Nawet kurs indywidualny musi trwać przynajmniej kilkanaście godzin, abyśmy na stoku czuli się w miarę swobodnie, gdy zaś uczestniczy w nim więcej osób, prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu w tak krótkim czasie nie jest duże. Co ciekawe, interesy kursantów i instruktorów często nie idą ze sobą w parze. Nam zależy na tym, aby mieć nauczyciela tylko dla siebie, mu jednak bardziej odpowiada grupa składająca się z trzech lub czterech osób i oznaczająca zarobek sięgający nawet 150 złotych na godzinę.

Dylemat dotyczący tego, za ile się uczyć, nie jest zresztą jedynym, z którym mamy do czynienia. Nie mniej istotne jest to, czy osoba przedstawiająca się jako doświadczony instruktor, zasługuje na nasze zaufanie. Bardzo często okazuje się, że nie jest to wcale aż tak oczywiste, instruktorzy nie posiadają bowiem wymaganych dokumentów, a kursanci wcale o nie nie pytają. Problemu nie można bagatelizować zwłaszcza, że w grę wchodzi nie tylko poczucie sprawiedliwości albo jego brak, ale również nasze bezpieczeństwo. Niekiedy można zresztą usłyszeć, że nawet dokumenty nie dają nam gwarancji, że opanujemy jazdę na nartach w stopniu, który będzie nas satysfakcjonował. Problem pojawia się zwłaszcza na włoskich i austriackich stokach, na których coraz częściej wypoczywają nie tylko Polacy, ale również Czesi, Rumuni i reprezentanci innych państw środkowoeuropejskich.

praca instruktora narciarskiegoTuryści wolą, gdy uczy ich rodak, a nie osoba, z którą trudno się porozumieć, nietrudno więc domyślić się, że konkurencja panująca na rynku usług oferowanych przez instruktorów jest nie tylko ostra, ale i nie zawsze uczciwa. Przykładem mogą być protesty włoskich instruktorów z okolic Trydentu. Ubolewają oni nie tylko nad tym, że „instruktorzy ze Wschodu” odbierają im pracę, ale i nad tym, że często sami nie potrafią jeździć, z trudnością utrzymują się na nartach, a na stoku stwarzają zagrożenie nie mniejsze niż ich podopieczni. Tu winne mogą być, przynajmniej częściowo, same przepisy unijne, nie ma bowiem mowy o wprowadzaniu ograniczeń w wykonywaniu zawodu, jeśli w grę wchodzą cudzoziemcy wywodzący się z innego państwa UE. Jak jest w rzeczywistości? Sami polscy instruktorzy prowadzący kursy w Alpach radzą, aby nie wyciągać pochopnych wniosków, nie bronią jednak gorączkowo naszych rodaków przypominają, że wiele zależy od kwestii indywidualnych. O czym powinniśmy zatem pamiętać, jeśli chcemy opanować sztukę jazdy na nartach. Najważniejsze zalecenie mówi o tym, aby nie wybierać instruktorów w sposób nieprzemyślany. Warto testować osoby polecane nam przez innych oraz korzystanie ze sprawdzonych szkół. Warto też podejrzeć instruktora w trakcie pracy i ocenić jego stosunek do osób zainteresowanych nauką jazdy. W tym kontekście szczególnie ważne wydaje się przy tym indywidualne podejście do każdego ucznia.

Powiązane artykuły

Nasz partner